Wszystkie wpisy, których autorem jest djdziadek

Chęć zdobycia darmochy i farmy na Facebooku

Temat tzw. „farm” na FB był wielokrotnie poruszany w mediach kilka lat temu. Byłem pewien, że świadomość ludzka zwiększyła się od tamtej pory, ale czy na pewno? Kiedy zobaczyłem całą masę moich znajomych, którzy zalajkowali konkurs, w którym można wygrać 32 GB pendrive z Minionkiem – coś mi nie pasowało…

Konkursów kilka, kilka już po terminie losowań a w komentarzach nikt nie dziękował, nikt się nie chwalił wygranymi, lipa, nie ma co.

Jak się okazuje, jest nawet fanpage, gdzie ludzie zgłaszają takie formy działalności na FB i co?

I nic, nadal powstają wylęgarnie fanów, ale przyjrzyjmy się dokładniej stronie „wygrywamy„, stronie, która…

informacje o fanpage wygrywamyW informacjach ma dokładnie nic.

statystykiStrony, która w tydzień zarejestrowała 960% wzrostu polubień.

polubieniaKtóra ma ponad 16k polubień w sumie, i na pierwszy rzut oka ciekawe konkursy…

Skupię się na jednym, w którym dostępny jest link do strony www, na której to jest organizowany, nie będę jej linkował, poniżej zobaczycie dlaczego.

konkurs H&MA więc w jednym z konkursów, w którym to podobno są do wygrania bony do H&M jest link do strony iwygrywamy.pl a tam…

iwygrywamy

Ciekawy komunikat, który nie pozwala zamknąć popupa i wystarczy nic nie robić, aby zostać przekierowanym na inną stronę:

fuliboxGdzie nie ma już lajków, ale konkretna usługa premium, za którą trzeba płacić konkretne pieniądze, o czym nawet mówi (pisany chyba na kolanie) regulamin

regulamin_fuliboxCzyżby próba zarabiania przed sprzedażą farmy na FB? Jednak co ciekawsze, da się sprawdzić co oprócz konkursu jest na stronie iwygrywamy.pl, można zajrzeć do kontaktu

kontakt konkursDo regulaminu:

kontakt regulaminDla mnie wystarczyło, postanowiłem skontaktować się z właścicielami przez fanpage:

prośba o kontaktPo mojej wiadomości do właściciela(i) strony stała się rzecz niebywała – oczywiście nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, ale:

zmiana datyWszystkie losowania, które były PO TERMINIE, nagle mają się odbyć za jakiś czas, jest tylko jedno ale, takie zmiany widać po kliknięciu opcji „edytowany”.

Moi drodzy znajomi i nieznajomi, pamiętajcie, że jest bardzo mądre przysłowie, które mówi: „nie ma nic darmo”, nie ma, i naprawdę proponuję kierować się zdrowym rozsądkiem, albo przynajmniej poświęcić trochę czasu na przejrzenie regulaminu konkursu, ponieważ każdy konkurs powinien mieć regulamin, chociażby po to, aby zapewnić sobie „tyłochron” a w przypadku tej strony proponuję zacząć zadawać pytania w komentarzach, wszak terminy losowań zostały przesunięte niezgodnie z regulaminem… a wróć.. nie ma regulaminu, czyli organizator nie powinien zmieniać daty losowania, ponieważ nie zastrzegł sobie takiej możliwości w regulaminie, czyli każdy, kto zgłosił się w „przeterminowanym” konkursie powinien być zwycięzcą – myślę, że takie koszty, które musiałby ponieść ktoś, kto chce zarobić na sprzedaży farmy, nauczyły by go nieco myślenia.

Powiadomiłem mailowo właścicieli marek, które zostały wykorzystane na tej stronie i czekam na ich stanowisko.

Wszystkim, którzy przeczytali ten wpis a zalajkowali któryś z tych konkursów proponuję chwilę zadumy nad tym, co robią…

 

 

Microsoft zapewnia bezpieczeństwo usług

logo2

 

 

 

Jak można przeczytać na blogu Brada Smitha, General Counsel & Executive Vice President, Legal and Corporate Affairs, Microsoft, we wpisie zamieszczonym 16 lutego pod adresem: http://blogs.microsoft.com/on-the-issues/2015/02/16/microsoft-adopts-first-international-cloud-privacy-standard/,

firma Microsoft jako pierwszy duży dostawca usług w chmurze wprowadziła pierwszą na świecie międzynarodową normę poufności danych w chmurze. To kolejny powód, dla którego klienci mogą mieć pewność dobrego wyboru, przechodząc na platformę Microsoft Cloud.

Omawiana norma może wydawać się skomplikowana, ale zapewnia klientom z sektora dużych przedsiębiorstw na całym świecie ważne korzyści praktyczne. Norma ta jest znana jako ISO/IEC 27018, a Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna (ISO) opracowała ją po to, by ustanowić jednolite, międzynarodowe podejście do ochrony poufności danych przechowywanych w chmurze.

British Standards Institution (BSI) potwierdziła jako podmiot niezależny, że oprócz Microsoft Azure także usługi Office 365 i Dynamics CRM Online są zgodne z  przewidzianymi w tej normie praktykami ochrony danych osobowych w chmurze publicznej. Audytorzy Bureau Veritas potwierdzili z kolei zgodność Microsoft Intune z tymi praktykami.

Dlaczego jest to ważne?

Jak zapewnia Microsoft, powodów jest wiele. Przestrzeganie normy ISO 27018 daje klientom z sektora biznesowego pewność, że poufność danych będzie chroniona na kilka różnych sposobów:

  • Klient zachowuje kontrolę nad swoimi danymi. Przestrzeganie przez MS normy to gwarancja, że przetwarza dane osobowe wyłącznie zgodnie z instrukcją otrzymaną od klienta.
  • Klient wie, co dzieje się z jego danymi. Przestrzeganie tej normy zapewnia przejrzystość zasad zwrotu, przesyłania i usuwania danych osobowych przechowywanych w naszych centrach danych Microsoft. Firma nie tylko informuje klientów o tym, gdzie znajdują się ich dane, ale także wskazuje firmy, które z nimi współpracują i potrzebują dostępu do tych danych. Informuje także o przypadkach dostępu osób nieupoważnionych do danych osobowych oraz obiektów i sprzętu używanego do przetwarzania danych, jeżeli skutkują one utratą, ujawnieniem lub modyfikacją tych danych.
  • MS zapewniamy skuteczną ochronę danych. Zgodność z normą ISO 27018 zapewnia różne istotne środki ochrony. Obowiązują określone ograniczenia dotyczące postępowania z danymi osobowymi, w tym ograniczenia ich przesyłania w sieciach publicznych i przechowywania na nośnikach przenośnych, a także odpowiednie procesy odzyskiwania i przywracania danych. Norma ta wymaga ponadto podpisania zobowiązania do zachowania poufności przez wszystkie osoby, które zajmują się przetwarzaniem danych osobowych — dotyczy to także pracowników Microsoft.
  • Dane klienta nie zostaną wykorzystane w celach reklamowych. Klienci z sektora przedsiębiorstw coraz częściej wyrażają zastrzeżenia w stosunku do dostawców usług w chmurze, którzy bez upoważnienia wykorzystują ich dane do celów reklamowych. W/g zapewnień Microsoft już od wielu lat wystrzega się wykorzystywania danych klientów korporacyjnych do celów reklamowych, a wdrożenie tej normy to potwierdza.
  • MS informuje klientów o dostępie do ich danych ze strony organów państwowych. Norma ta wymaga informowania klientów z sektora przedsiębiorstw o wnioskach organów państwowych o ujawnienie danych osobowych, chyba że zabrania tego prawo. Podejście to oraz inne zbliżone zasady firma wdrożyła już wcześniej, a zgodność z nową normą potwierdza jej zaangażowanie w tej dziedzinie.

Wszystkie te zobowiązania nabierają jeszcze większego znaczenia we współczesnym otoczeniu prawnym, w którym klienci z sektora przedsiębiorstw muszą sami przestrzegać przepisów o ochronie danych osobowych. Microsoft jest przekonany, że norma ISO 27018 może stanowić wzór dla organów regulacyjnych oraz klientów, którym zależy na zapewnieniu skutecznej ochrony danych w różnych regionach i branżach.

Wdrożenie normy to tylko jeden ze sposobów zwiększania poufności danych i zgodności z przepisami z myślą o klientach korzystających z usług w chmurze. Wiosną zeszłego roku Microsoft otrzymał potwierdzenie od europejskich organów nadzorujących ochronę danych, że umowy na świadczenie usług w chmurze, jakie firma podpisuje z klientami z sektora przedsiębiorstw, są zgodne z „wzorcowymi klauzulami” w świetle przepisów UE o ochronie danych dotyczących międzynarodowego transferu danych. Jesienią Microsoft jako jedna z pierwszych firm podpisał Zobowiązanie do ochrony danych uczniów opracowane przez Future of Privacy Forum oraz Software & Information Industry Association w celu ustanowienia wspólnych zasad ochrony danych uczniów.

Jak twierdzi Microsoft, klienci korzystają tylko z takich usług, do których mają zaufanie. Potwierdzenie wdrożenia tej normy to kolejny dowód zaangażowania na rzecz ochrony danych klientów, które Microsoft przechowuje online.

Na platformie Microsoft Cloud to klienci mają kontrolę nad swoimi danymi.

Czekamy jeszcze tylko na zapewnienie tego samego stopnia usług dla klientów indywidualnych i Microsoft mocno urośnie …

Źródło: Microsoft

ceny

Wysoko płatna uczciwość w darmowych grach

Smartfony, phablety, tablety czy netbooki, poza oczywistymi zastosowaniami mają jedną funkcję, która przydaje się zawsze – rozrywkową. Nie będę się skupiał na możliwości obejrzenia filmu czy posłuchania muzyki, skupię się na grach, przede wszystkim tych (bez)płatnych…

cenyKiedy opublikowałem na innym blogu tekst o tym,  jak w łatwy i nie łamiący regulaminu sposób obejść ograniczenia gry, jeden z blogerów zarzucił mi oszustwo, ale czy na pewno tak jest?

Zastanówmy się, czego oczekuje użytkownik chcący pograć w bezpłatną grę…

2A no oczekuje, że będzie mógł się bezpłatnie pobawić, nie będzie płacił „w trakcie”, czy też płacił aby w ogóle pograć. Instalując taką aplikację w większości wyraża się zgodę na oglądanie umieszczanych w niej reklam i ok, jest to do przyjęcia. Powstał jednak twór, który producenci oprogramowania nazwali MICRO płatnościami…

3Micro płatności… w zasadzie jak sama nazwa wskazuje, powinny być micro, czy takie są? NIE, w wielu przypadkach nie są wcale micro, a co ciekawsze, niejednokrotnie przewyższają swoją wysokością ceny tytułów z „pierwszej ligi”, za które płacimy raz i mamy dostęp do wszystkich rozszerzeń i dodatków, co ciekawe, te „micro płatności” nie dają nam stałego dostępu do dóbr luksusowych, ale tylko dają pewien zapas tych dóbr, który trzeba po jakiś czasie uzupełniać.

5Czy jest to uczciwe?

Oczywiście w/g producentów tak, przecież jeśli zapłacimy, to dostajemy to, za co zapłaciliśmy, ale czy według graczy również?

Tu właśnie jak widać są rozbieżne zdania, przecież jeśli zezwoliłem na wyświetlanie reklam, to grając przynoszę korzyści twórcom, jeśli natomiast mam płacić za możliwość grania w ciekawą grę na urządzeniu mobilnym, to dlaczego nie mogę jej kupić?

Nie mogę jej kupić – PONIEWAŻ JEST DARMOWA – czy to nie kpina?

1Co do uczciwości, której w/g jednego z blogerów mnie brakuje, to czy uczciwe jest podejście producentów gier pt. „pay to win” – czyli płać aby wygrać?

Pozostawiam Was z tym pytaniem, chyba warto się nad nim zastanowić…

2

Kingston DataTraveler Locker+G3 – Pendrive z chmurą czyli naprawdę bezpieczne dane

Pendrive to świetna rzecz do przenoszenia danych, wszak zawiera pamięć tzw. nieulotną (kto to wymyśla?) do trzymania ważnych danych zawsze pod ręką, jest mały (choć nie każdy) i zawsze można go mieć przy sobie.

Ma jednak jedną ważną wadę – łatwo go zgubić a wtedy… nasze dane mogą dostać się w „łapki” osób niepowołanych a jeśli do tego nie mamy kopii takich danych, stracimy je.

Rozwiązanie bezpieczeństwa przed dostępem osób niepowołanych do danych na pendrive są znane od lat, to szyfrowanie danych. W większości przypadków użytkownicy stosują szyfrowanie programowe, które nie jest trudne do złamania – choć może to zająć sporo czasu – ale da się. Dużo lepszym rozwiązaniem jest szyfrowanie sprzętowe, które nie jest już proste do złamania. Świetnie, ale nadal pozostaje kwestia kopii bezpieczeństwa danych z pendriva, wszak po skopiowaniu jakichś ważnych danych możemy je modyfikować na innym sprzęcie, mając pierwotną kopię u siebie, w razie straty pena stracimy tylko to co nowe. Nie można by tych funkcji połączyć? Można. I jest nawet gotowe rozwiązanie, na które nie wydamy fortuny.

Oto DataTraveler Locker+ G3, zmodyfikowana wersja, która jest już w sprzedaży. Pendrive, który oprócz szyfrowania sprzętowego, ma również wbudowaną opcję kopii bezpieczeństwa danych w chmurze i to bez ograniczenia do jednej, możemy wybrać najwygodniejszą dla nas z pośród kilku najważniejszych. Możemy wybrać między: Dropboxem, boxem, Google Drivem, chmurą Amazona, OneDrivem, lub zdefiniować inną w opcji „More Clouds”

wybór chmuryAle od początku.

1Pendrivy DataTraveler G3+Locker znane są na rynku, przede wszystkim właśnie z szyfrowania sprzętowego danych i trwałej metalowej obudowy, naprawdę ciężko jest je zniszczyć podczas normalnego użytkowania.2Używanie takiego pendrive wymaga jednak drobnych przygotowań, konfiguracji hasła i opcji, które mogą pomóc „znalazcy” w dotarciu do nas jako właścicieli tego urządzenia.

Po pierwszym podpięciu pena do komputera uruchomi się program instalacyjny

1_uruchamianie2_umowaPodczas instalacji konfigurujemy hasło

3_hasloi dane, które będzie można wyświetlić po podłączeniu pendrive bez znajomości hasła

4_daneNastępnie przychodzi czas na instalację aplikacji do obsługi chmury

Instalacja chmury

I wybór, jakiej chmury chcemy używać. Ja wybrałem OneDrive, ale testowałem również Dropboxa i Google Drive’a

wybór chmury

Pozostaje tylko zalogować się do konta

3I od tej pory, za każdym razem, gdy podepniemy pendriva do komputera z dostępem do internetu i poprawnym zalogowaniu do pendriva, nasze dane będą z nią synchronizowane.

Tak więc pamiętając, że nieznający hasła złodziej, nie dostanie się do naszych danych

14_ponownyformatA uczciwy znalazca może pendriva oddać, jeśli wpisaliśmy podczas konfiguracji dane kontaktowe

12_daneZ dodatkowym backupem danych w chmurze, to jest to urządzenie naprawdę godne polecenia dla każdego i każdemu je polecam.

 

Mój system tam gdzie ja – Windows To Go

Mieć przy sobie swój spersonalizowany system Windows, móc taki sprzęt chować w kieszeni, czy móc z niego skorzystać zawsze… tak, chciałbym tak, ale teraz już nie muszę chcieć, teraz to mam. Pokażę Wam Windows To Go, ale nie w rozwiązaniu korporacyjnym – choć to też jest świetne – ale w takim jak ja z niego korzystam, jako mój Windows 8.1, który zawsze jest ze mną…

Standardowo komputer to desktop, laptop, tablet czy nawet ostatnio smartfon, jednak mój komputer a właściwie dysk z systemem, ostatnio wygląda tak:Kingston

To na tym dysku mam obecnie swój spersonalizowany system Windows w wersji 8.1, pakiet Office z podpiętym kontem pocztowym, czy zsynchronizowanego FireFoxa.

Traktuję Windows To Go, jako ciekawostkę, jednak kilkukrotnie przydało mi się to rozwiązanie. no dobrze, co to jest to Windows To Go?

Microsoft przedstawia to rozwiązanie jako rozwiązanie dla pracowników mobilnych, lub pracujących w systemie BYOD – korzystających z własnego sprzętu dla celów służbowych. Do takich rozwiązań zostało stworzone Windows To Go. Ale Polak, jak to Polak, jak nie sprawdzi sam, to nie uwierzy – ja jestem Polakiem 😉

Aby sprawdzić jak można wykorzystać ten system i do czego, potrzeba jednak kilku rzeczy:

1. Płyta (obraz) z Windowsem 8 lub 8.1 w wersji Enterprise, nie ma z tym problemu, ponieważ 90 dniowy trial można pobrać bezpośrednio ze stron MS, po wcześniejszym zalogowaniu się.

2. Certyfikowany nośnik zewnętrzny, który też nie jest już problemem, zwłaszcza odkąd produkuje takie nośniki kilku producentów, ja skorzystałem z Kingstona Workspace 32GB, którego użyczyła mi właśnie firma Kingston.

W zasadzie, z potrzebnych do utworzenia takiego systemu rzeczy, to prawie wszystko, prawie, bo musimy jeszcze mieć komputer na którym można to zrobić. Metod jest kilka, można wykorzystać wirtualizację i wirtualnie uruchomić system Windows 8(8.1) w wersji Enterprise, można to zrobić z linii komend, bez instalacji wymienionego systemu, można w końcu zainstalować na dysku sam system Windows 8 Enterprise i przeprowadzić instalację Windows To Go, w sposób bezstresowy, będąc prowadzonym „za rączkę” przez menadżera tej instalacji. Pierwszy sposób został fajnie opisany na innym blogu, drugi sposób jest dla hardcorowców, ponieważ brakuje mi ciągle czasu, wybrałem sposób trzeci, dla ludzi „wygodnych” – czyli dokładnie takich jak ja, więc skupię się właśnie na tym trzecim sposobie.

1_0 Mój komputer, który świetnie działa jako środowisko do wszelkich testów, w tym przypadku również się sprawdził, po zainstalowaniu W8 Enterprise, w kafelkach, wystarczyło wpisać sekwencję Windows To Go

uruchamianie Windows To Goi zaznaczyć pierwszą opcję, dalej – jak to mówią już z górki

tworzenie obszaru roboczegoPo wybraniu urządzenia, należy wskazać obraz systemu, w moim przypadku drugi pendrive Kingstona

po wskazaniu miejsca z obrazem systemuPo spięciu wszystkiego, otrzymujemy komunikat, iż „obszar roboczy jest gotowy do utworzenia”, tak więc „dalej”

blizo, coraz bliżejSamo przygotowywanie pendriva wygląda jak zwykła instalacja wszelkiego oprogramowania a o postępie informuje nas przesuwający się pasek postępu

tworzenie pendrive Windows To GoCały „nowy komputer” możemy zabezpieczyć szyfrowaniem za pomocą BitLocker, co osobiście polecam, ponieważ uniemożliwi to osobom „postronnym” grzebanie w naszych danych na pendrivie

ustalanie hasła BitLockerW zasadzie, to tyle, nie pozostaje nic innego jak ustawić w Bios bootowanie z pendrive i uruchomienie naszego systemu.7po podaniu hasła (ustawionego przy instalowaniu systemu) reszta wygląda standardowo8Pierwsze uruchomienie na nowej konfiguracji sprzętowej9Konfiguracja konta10Ja używam dodatkowo weryfikacji wieloetapowej

12A ponieważ normalnie również używam Windows 8, mogę Windows 2 Go ustawić pod siebie 🙂13Zostało zaktualizowanie systemu20I w zasadzie tyle, jeśli idzie o instalację.

Jak jest z używalnością? Bardzo fajnie, po wpięciu do komputera otrzymujemy dostęp do pełnych zasobów sprzętowych – łącznie z dyskami twardymiwindows to go dyskiA całość działa jak normalny system z możliwością instalacji zwykłego oprogramowaniawindows to go instalacja OfficePo aktywowaniu systemu na pendrive, w moim przypadku nie była wymagana kolejna aktywacja po każdym wpięciu się do innego zestawu, być może dlatego, że sam system w wersji enterprise, z którego tworzyłem Windows To Go został aktywowany. Sklep Windows również działa poprawniewindows to go sklep windows

Podsumowanie

Dla kogo to rozwiązanie? O tym jak przedstawia je Microsoft, napisałem wyżej, sam używam tego rozwiązania od pół roku i…? Jestem z niego bardzo zadowolony, mnie Windows To Go pomógł reanimować sporo sprzętu, nie musiałem przy tym taszczyć laptopa, ba, spokojnie mogłem korzystać ze swojego systemu na cudzym sprzęcie, nie martwiąc się o konfigurację poczty, oprogramowania firmowego itp. Rozwiązanie jest naprawdę ciekawe i godne polecenia.

 

 

 

Cholerny przełącznik, czyli rutyna naprawdę jest zgubna

Zdarzają się sytuacje, które są w stanie zaskoczyć każdego, nawet tego, który wśród znajomych miewa ludzi starszych, rozpoczynających swoją przygodę z nowoczesnym sprzętem i może się spodziewać niespodziewanego.

Miewam znajomych, których prowadziłem za rękę przy wyborze sprzętu, przy zakupach, instalacji oprogramowania, których wprowadzałem w tajniki wyszukiwania czegokolwiek w Google’u, przy wyborze przeglądarki, ale i takich, którzy wiedzą najlepiej a potem i tak dzwonią, że „coś” nie działa. To będzie właśnie opis takiej sytuacji…

Telefon pierwszy:

– Darek, kupiłem okazyjnie laptopa (tutaj pada wyrzucona jednym tchem specyfikacja) – mówię Ci, super okazja za (tutaj pada cena – która jakoś specjalnie niczego nie urywa – ale nie będę się kłócił ze specem od udanych transakcji :)) – i mam problem – no właśnie… W większości wypadków, tak właśnie kończy się moja radość z wysłuchania szczęścia i zadowolenia moich znajomych. Te dwa wyrazy niszczą współdzieloną radość z udanych (w mniemaniu dzwoniącego) transakcji. – Mam problem – kontynuował znajomy – ponieważ nie działa mi Internet. W mojej głowie nastąpiła burza myśli, „nie działa mi Internet” – weź się człowieku i domyśl co nie działa. „Nie działa Internet” – jaka szkoda, że to tylko lokalne zdarzenie, ileż miałbym spokoju i radości, gdyby to faktycznie Internet przestał działać, niestety, nie ma tak dobrze… – No dobra – zapytałem – co konkretnie nie działa? Nie działa jak otworzę przeglądarkę… tzn. nic się nie otwiera. No ok, już coś wiem – podłącz komputer kabelkiem pod router, bo Wi-Fi nadal nie umiesz konfigurować, choć to Twoje Wi-Fi – odpowiedziałem z uśmiechem – jeśli zadziała, to zadzwoń do mnie, bo w tej chwili muszę kończyć, bo jestem w pracy.

Telefon drugi:

– Darek, a gdzie mam podpiąć ten komputer? – umarłem… Miałem nadzieję, że naprawdę, że świat się właśnie skończył, że nie będę musiał kontynuować tej rozmowy, przecież rozmawiałem z największym specjalistą od wszelkich nowości programowych (według niego), z gościem, który Windowsa 10 „technical preview” połyka na śniadanie, Windowsa 8 zna jak własną kieszeń, „przerobił” większość programów do zapewniania sobie anonimowości w sieci… Nie, nie wypadało mi się rozłączyć, wszak znajomy jest tym znajomym, który gotów jest zapłacić za mój przyjazd do niego (tak – wyselekcjonowałem sobie grupę znajomych, aby nie musieć kłamać, że mam Maca – bo go nie mam ;)). Ok, jedziemy dalej… – Wtyczka z kabelka od routera pasuje do gniazda w laptopie, tylko do jednego – mówię, – wetknij tam, a komputer sam sobie skonfiguruje połączenie i pokaże Ci się ikonka w pasku (nie, nie używam „profesjonalnych określeń typu „zasobnik systemowy” aby uniknąć tłumaczenia co to jest, tłumaczenia, którego ktoś, kto nie jest geekiem i tak nie zrozumie) na dole. Potem sprawdź, czy otwierają Ci się strony internetowe i oddzwoń do mnie, bo nadal jestem w pracy.

Telefon trzeci:

– Darek, nie działa, nic się nie otwiera, nic się nie dzieje. – Dobra podjadę po pracy i sprawdzę.

Prowadziliśmy ze znajomym wiele dyskusji na temat rękojmi, gwarancji i tego typu rzeczach, rozmawialiśmy również niedawno o nowelizacji ustawy o zakupach konsumenckich i o wynikających z niej ułatwień dla kupujących. Rozmawialiśmy o korzyściach wynikających z zakupu nowego sprzętu i rozmawialiśmy o „rozmowach”, które dobrze jest przeprowadzić przed dokonaniem zakupu sprzętu z tzw. „drugiej ręki”, rozmawialiśmy, ale niektórzy są niereformowalni. Zaopatrzony (jak zawsze od dłuższego czasu) w mojego pendriva z Windows Too Go (bardzo wygodne narzędzie, które również niedługo opiszę) przygotowany na każdą ewentualność, udałem się w drogę, w drogę, która jak każda z takich dróg, potrafi zwiększyć mi niewspółmiernie poziom adrenaliny, cóż, takie życie znajomego od komputerów…

Kiedy dojechałem do znajomego, pierwsze co zrobiłem, to podpiąłem komputer do sieci – po kabelku. Ups… wszystko działa… – Podpinałeś komputer do sieci? – pytam, – Noooo… – ciekawe – a jak? – pytam – No nie, nie podpinałem, nie wiem jak. – To jest właśnie sytuacja, w której mam ochotę poprzeć część Europy zachodniej i zacząć udzielać się w kwestii zabiegów u ginekologa, lub eutanazji. – No dobra, podpiąłem i wszystko działa, co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić? – nie wypada nabluzgać klientowi (bądź co bądź) i wyjść, trzeba zacisnąć zęby i być miłym.  – Skonfiguruj mi jeszcze Wi-Fi. Ok, konfiguracja Wi-Fi w Windows 7 to betka, poszło gładziutko, więc po zakończeniu „zadań pomocowych” wróciłem do domu – odpocząć – tak mi się wydawało…

Telefon czwarty:

– Darek, nie działa mi Internet bez kabla – bosz… jednak nie koniec zabawy (dodam tylko iż był już środek nocy). Wiecie co to jest automatyzm? To działania, które są dla nas oczywiste i nad którymi nie zastanawiamy się, po prostu je robimy. A wiecie co to jest rutyna? W tym przypadku jest to założenie, że to, co robimy my – zrobi każdy. Jak się okazuje nie każdy i niestety rutyna jest zgubna. Po skonfigurowaniu Wi-Fi, przełączyłem przełącznik, aby wyłączyć bezprzewodową kartę sieciową i zostawiłem Laptop na biurku kolegi podpięty kabelkiem. Po krótkim, telefonicznym instruktarzu o przełączniku temat został zamknięty a kolega szczęśliwy.

Miałem nie mieć postanowień noworocznych, jednak to wydarzenie sprawiło, że musiałem zmienić plan na cały nadchodzący Nowy Rok. Postanowienie jest i będę uparty w jego realizacji…

„Bądź cierpliwy, traktuj każdego z szacunkiem, nie unikaj wyzwań, ale przede wszystkim – POZBĄDŹ SIĘ RUTYNY – bo często błahostki są dla innych tematami nie do rozwiązania”

Czego i wam wszystkim życzę w tym nowym – 2015 roku 😉

skype-logo

Ruszają zamkniete testy Skype Translator

skype-logoSkype ogłasza dziś rozpoczęcie pierwszego etapu programu Skype Translator Preview – testów aplikacji, której zadaniem jest tłumaczenie w czasie rzeczywistym rozmów prowadzonych za pomocą Skype. Użytkownicy, którzy otrzymają dostęp do wersji poglądowej, będą mogli zgłaszać poprawki oraz uwagi do działania tłumacza.

Aby korzystać ze Skype Translator, użytkownik musi najpierw zapisać się na stronie i poczekać na zaproszenie do wersji testowej. Początkowo ograniczona liczba zaproszeń będzie rosła wraz z dodawaniem kolejnych języków. Skype Translator będzie również widoczny w Sklepie Windows ale ściągnięcie aplikacji będzie możliwe dopiero po otrzymaniu zaproszenia. Do użycia aplikacji wymagane jest posiadanie systemu Windows 8.1 (lub wyższego) oraz rejestracja języka.

Więcej informacji na temat udostępnionej wersji poglądowej Skype Translator znajdą Państwo na Skype Big Blog i Garage Blog.

Żródło: Microsoft Polska

Życzenia świąteczne od Microsoft Polska

Jak co roku, Microsoft Polska zorganizował spotkanie gwiazdkowe, na które zostali zaproszeni najważniejsi przedstawiciele mediów i blogerzy ;). Jak co roku, był to czas wymiany poglądów, podsumowań, ale przede wszystkim spotkanie, na którym nieoficjalnie można porozmawiać z każdym.  Ważne, że w naprawdę przyjacielskiej atmosferze.

Przywitali nas: Agnieszka Dziedzic – rzecznik prasowy Microsoft Polska i Przemysław Szuder – Dyrektor Działu Marketing & Operations, oraz św. Mikołaj, który (jak to zwykle bywa) sprawdzał „co się komu należy” pod choinkę.

WP_20141209_005Wszyscy z Microsoft pragną złożyć Wam życzenia zdrowych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku – ja oczywiście przyłączam się do tych życzeń 🙂

Od lewej: Przemysław Szuder, Agnieszka Dziedzic, Ronald Binkofski i Ja :)
Od lewej: Przemysław Szuder, Agnieszka Dziedzic, Ronald Binkofski i Ja 🙂

Wiem, że każdy z tego spotkania coś wyniósł, kazdy co innego, ja miłe wrażenia, trochę informacji i…

książkiDla mnie św. Mikołaj był szczodry, niech dla wszystkich innych również będzie.

Bolący problem „nowych dziur w systemie” – oficjalne przeprosiny – dla wszystkich.

Postanowiłem przeprosić za moje jakże haniebne zachowanie na tegorocznej imprezie integracyjnej, której uczestnikiem byłem po raz 3, a która to impreza organizowana jest przez najfajniejszych ludzi jakich poznałem.

Postanowiłem przeprosić tutaj, ponieważ chciałem zrobić to z pominięciem całego zamieszania związanego z wydarzeniami, które były przyczynkiem do powstania zdjęcia, które zamieściłem w swoim wpisie na portalu.

Piotrze, Szanowna Redakcjo, drodzy partnerzy i wszyscy pokrzywdzeni – serdecznie przepraszam, że „dziury w systemie” okazały się tak poważne, jak ja byłem niepoważny pisząc tamten wpis. Wpis o niczym, wpis o dziurach w systemie, który nie został wymieniony z nazwy. O kontaktach z rzecznikiem prasowym dewelopera nie wymienionego z nazwy, o tym, że te „dziury w systemie” mogły wywołać niepokoje społeczne, ponieważ stwarzały zagrożenie korzystania z mobilnych urządzeń do wypoczynku i rekreacji. I o tym, że deweloperom tego „systemu” nie zależy na niczym innym niż wydojeniu klientów.

Piotrze – przepraszam za to, że w tym wpisie wykorzystałem poniższy fragment Twojego zdjęcia:

dziury w systemieOczywiście zrozumiałym dla mnie jest, że każdy z Twoich znajomych mógł Cię bezbłędnie na tym zdjęciu rozpoznać, co oczywiście wskazano mi w komentarzach pod tym wpisem przed jego usunięciem.

W pełni rozumiem również, iż wpis ten (który zamieszczam poniżej) był zbyt kontrowersyjny (o czym poinformował mnie jeden z moderatorów po kolejnym usunięciu tego wpisu) , że nie mógł pozostać na moim blogu.

dziury

I oczywiście Piotrze, w pełni zrozumiałym jest dla mnie fakt, że zdjęcie z fotorelacji na żywo, które przedstawia Cię w nieco „pełniejszym” wymiarze, 73 komentarze pod nim i 29 oddanych na nie głosów jest zdecydowanie lepsze, ponieważ autorzy niektórych komentarzy wymieniają Cię z nicka, natomiast ja w moim wpisie nie wspomniałem o Tobie.

Jeszcze raz przepraszam za moje zachowanie.

Co ciekawe natomiast, faktycznie system zaczyna być mocno dziurawy, co okazało się przed samym wyjazdem z tego pięknego miejsca

WP_20140707_003Jednak społeczność, która okazała się jak zwykle bardzo pomocna, po nagłośnieniu tego tematu, wbrew deweloperom, wypuściła pierwszą łatę, która pozwoli być może zapobiec potencjalnym niepokojom społecznym.

łataŁata okazała się naprawdę prosta w instalacji, wydaje mi się, że każdy w miarę rozwinięty manualnie użytkownik da sobie radę z jej instalacją.

Mam nadzieję, że taka oficjalna forma przeprosin dla wszystkich, których mój wpis dotknął pozwoli nam zapomnieć o tym nieporozumieniu.

logo2

djDziadek vs Microsoft „U Mądzieli” – czyli „10 pytań do Microsoft – dogrywka”

Microsoft firma uchodząca za tą, która ma tak zamknięte środowisko, że bardziej zamknięty jest tylko Fort Knox, ale czy na pewno?

logo2

Nie może góra do Mahometa, musi Mahomet do góry.

Czy aby na pewno ? Czy nie ma rzeczy niemożliwych ? Nie ma …

 

Na moje zaproszenie odpowiedzieli:

Marek Zaleski – Senior PR Specialist Microsoft Polska i

Marcin Klimowski – Windows Business Development Manager Microsoft Polska

Zgodzili się spotkać w Łodzi, w moim rodzinnym mieście, w tzw. „dzień bez biurek” kiedy to ludzie z MS są dostępni dla „zwykłych”, zaprosiłem obu panów do knajpki U Mądzieli – zgodzili się – czyli jednak:

Góra pofatygowała się do Mahometa

WP_20131114_024

Po przywitaniu przyszedł czas na to, co najważniejsze a więc do dzieła…

djDziadek:

Pierwsze pytanie do Marka, Marku wytłumacz proszę, dlaczego na niektóre pytania nie odpowiedzieliście, a na niektóre udzieliliście (jak to określili czytelnicy) odpowiedzi wymijających ?

Marek Zaleski:

W biznesie informacja jest swego rodzaju wartością samą w sobie, jest to coś, co może mieć wpływ na kurs akcji, a więc w sytuacji, w której firma jest notowana na giełdzie, o wszelkich informacjach dotyczących nowych produktów, nowych rozwiązań, czy też zmian w zakresie produktów dostępnych na rynku musi zostać w pierwszej kolejności poinformowana giełda, jako odbiorca informacji publicznej, dopiero później możemy taką informację przekazywać dalej.Duża część pytań zadanych przez czytelników, dotyczyła bezpośrednio przyszłości produktów naszej firmy. Oczywiście serdecznie dziękujemy za wszystkie pytania, ponieważ pokazały one Wasz (czytelników – dop. autora) punkt widzenia i sposób postrzegania tego, co robimy, jednak na tego typu pytania nie mogliśmy odpowiedzieć, lub odpowiedzieliśmy na tyle, na ile mogliśmy.Nie odpowiadaliśmy również na pytania dotyczące usług i rozwiązań, które nie są jeszcze dostępne w Polsce, jednak obiecujemy, że jeśli tylko takie informacje zostaną upublicznione w Polsce, Darek (ja ? – dop. autora) będzie jedną z pierwszych osób, która zostanie o tym poinformowana, aby podzielić się takimi informacjami z czytelnikami Dobrych Programów. Nie jest to polityka informacyjna prowadzona tylko przez Microsoft, ale tak postępują wszystkie korporacje notowane na giełdzie.

djDziadek:

Dziękuje za wyjaśnienie, które chciałem od Ciebie Marku otrzymać, aby rozwiać wątpliwości komentujących Wasze odpowiedzi, teraz przejdźmy do pytań typowo technicznych a skieruję je do specjalisty w tej dziedzinie – Marcina Klimowskiego.

Pytanie, którego sam nie zadałem pośród pytań wysłanych do działu PR Microsoftu, zadam je teraz osobiście.

Skąd różnice między sklepami z aplikacjami i dlaczego aplikacje nie są kompatybilne – chodzi o Windows 8 i Windows RT ?

Marcin Klimowski:

Pomiędzy Windows RT i Windows 8 różnic nie ma, różnicę są pomiędzy Windows Phone, Windows RT i Windows 8. W Windows RT i Windows 8 sklep jest ten sam, mało tego, większość aplikacji działa na wszystkich architekturach. Chciałbym skupić się przez chwilę na Windows RT – jest to system przystosowany do pracy na procesorach ARM, w związku z tym, aplikacje, które nie mają uniwersalnej wersji, bądź aplikacje które wykorzystują funkcje specyficzne dla architektury intelowskiej na RT nie będą występowały, natomiast sklep jest ten sam i jeśli wejdziemy do sklepu, klikniemy w którąkolwiek aplikację to zobaczymy informację dotyczącą architektury na jakiej można jej używać czyli ARM, X86 i X64.

Natomiast drugi sklep, to sklep dla Windows Phone i to jest faktycznie osobny sklep i to z kilku powodów, aplikacje na Windows i na Windows Phone, są to całkowicie różne aplikacje, u konkurencji faktycznie jest to jeden sklep i jeden system, co ma swoje zalety i wady, np. bardzo często spotkamy się z tym, że maleńkie aplikacje telefoniczne są przeskalowane na olbrzymie ekrany. W przypadku rozwiązań Microsoftu, w sklepie z aplikacjami dla systemu Windows są aplikacje przeznaczone dla tabletów i komputerów z dużymi ekranami, natomiast w sklepie dla Windows Phone są tylko aplikacje przeznaczone dla telefonów. Trzeba pamiętać o tym, że pomimo części wspólnego jądra systemu, WP to nadal całkowicie odrębny system z innym interfejsem użytkownika, posługujący się co prawda podobną konwencją „Modern UI” stanowiący jednak osobne rozwiązanie. Wprowadziliśmy jednak ujednolicone konto dotyczące płatności, tak więc dla jednego konta za pomocą jednej skarbonki Microsoft, płacić można w obu sklepach czyli Windows i Windows Phone.

Marcin Klimowski, Marek Zaleski
Marcin Klimowski, Marek Zaleski

djDziadek:

Określiłeś różnice między tabletami i komputerami a telefonami, stąd moje drugie pytanie: dlaczego aplikacje kupione na Windows Phone 7.5 – 7.8 nie działają na Windowsie Phone 8, tzn. muszę za nie ponownie płacić, przykład Angry Birds ?

Marcin Klimowski:

Być może jest to inna wersja aplikacji stworzonej przez developerów, sprawdzę jeśli pozwolisz…

Marcin w tym momencie udowodnił mobilność pracowników Microsoft, po szybkiej wymianie informacji z centralą:

Angry Birds na Windows Phone 8 jest inną aplikacją – to nie są te same Angry Birds, które były dostępne na Windows Phone 7.5 – 7.8. Od strony systemu nie ma przeszkód i jest kompatybilność wsteczna.

djDziadek:

Jaka była geneza powstania systemu Windows RT ?

Marcin Klimowski:

Windows RT powstał z potrzeby obsługi urządzeń o niższej mocy obliczeniowej ale i o niższym zapotrzebowaniu na energię – opartych o architekturę ARM, czyli powstał abyśmy mogli wejść w rynek małych – lekkich tabletów. Zrobiliśmy coś innego niż konkurencja, która przeskalowała system z telefonu na tablety, natomiast my, przeskalowaliśmy system z komputerów na tablety. W związku z tym, praca na tablecie z Windows 8 nie różni się specjalnie od pracy na komputerze. Tak naprawdę, jeżeli nie zaczniesz się dokładnie przyglądać obu systemom, nie odróżnisz, który to Windows RT, podczas pracy na Office, nie jesteś w stanie zobaczyć różnicy między Windows 8 a Windows 8 RT.

djDziadek:

Czy aplikacje przeznaczone na Windows RT muszą spełniać jakieś szczególne wymagania? Krąży wiele opinii o tym iż systemy Windows są bardzo prądożerne a Windows RT został stworzony właśnie dlatego, że desktopowe Windowsy nie dają sobie rady w porównaniu z systemami konkurencji jeśli idzie o pracę na baterii.

Marcin Klimowski:

Z każdą wersją systemu Windows widać poprawę w zarządzaniu energią, nasi analitycy prosili firmy o wyliczenie oszczędności w zużyciu energii po przejściu na system Windows 7, w Windows 8 i 8.1 jest to jeszcze bardziej widoczne, pytanie do Ciebie Darku: co jest najbardziej prądożerne w komputerze, wyłączając dysk i kartę grafiki, choć z drugiej strony… kartę grafiki również możemy wziąć pod uwagę ?

djDziadek:

Przyznam że przychodzi mi na myśl tyle rzeczy, że nie wiem na co się zdecydować 🙂

Marcin Klimowski:

 

Procesor.

System operacyjny możemy optymalizować przez cały czas, przykład? Najnowsze platformy z procesorem Haswell i systemem Windows 8 – 8.1 mogą pracować nawet 8 godzin po jednym cyklu ładowania baterii, z dodatkową baterią nawet do 16 godzin, natomiast krytyczne są aplikacje, wszystkie aplikacje, które są dostępne w sklepie Windows – mowa o nowoczesnych aplikacjach, są bardzo dokładnie analizowane pod względem zachowania wobec procesora – jak obracają paczkami danych – czy na przykład aplikacja nie blokuje możliwości przejścia procesora w niższy stan energetyczny itd. Jedna ważna uwaga, często jest opisywane błędnie stwierdzenie, że to Windows ma problemy z zarządzaniem energią, podczas gdy problemy z tym związane może mieć np. źle napisany sterownik jakiegoś urządzenia, niestety często te problemy powodują sterowniki dostarczona przez producenta sprzętu a okazuje się że sterowniki wbudowane w Windows potrafią te problemy ograniczyć. Ponieważ testujemy nieograniczone ilości konfiguracji sprzętowych, w Windows 8 i 8.1 aplikacje mogą mniej, jednak dzięki temu jest gwarancja działania w sposób przewidywalny. W wypadku Windows RT, z powodu dużo mniejszych zasobów sprzętowych ograniczyliśmy możliwość używania aplikacji tylko do tych ze sklepu Windows opartych o nowe paradygmaty, o nowe API i wszystko w tym wypadku jest nowe, w związku z tym nie ma kompatybilności wstecznej, ponieważ tak czy inaczej te aplikacje wymagałyby rekompilacji, nie wyobrażam sobie przekompilowania AutoCada na architekturę ARM.

Przekompilowanie i przepisanie pakietu Office na Windows RT było bardzo dużym wyzwaniem dla nas, po czym usłyszeliśmy pytania: „dlaczego ten Office wygląda tak samo jak na zwykłym (desktopowym – dop. autora) Windows, co potwierdziło tylko, że nie da się dogodzić wszystkim.” Potwierdza to że każda aplikacja trafiająca do sklepu przechodzi bardzo wnikliwy proces certyfikacyjny. Robi to kilka centrów certyfikacyjnych, które mamy na całym świecie, oceniają one m .in. zarządzanie przez aplikacje pamięcią. W Windows 8 jest możliwość definiowania tego, co mogą zrobić aplikacje.Za pomocą szeregu interfejsów wprowadziliśmy możliwość ich kontroli. Przykładem niech będzie nowy menadżer zadań w Windows 8, gdzie od razu bardzo dokładnie widać jakie zasoby zajmuje jaka aplikacja.

menadzer

Spotkanie upłynęło w bardzo miłej i bardzo sympatycznej atmosferze, otrzymałem również obietnicę, że nie było to ostatnie spotkanie, więc na pewno skorzystam, mam nadzieję, że Wy również.

Marcin Klimowski, ja, Marek Zaleski
Marcin Klimowski, ja, Marek Zaleski

Dziękuję redakcji Dobrych Programów, bo to dzięki portalowi udało mi się zawrzeć takie znajomości.

Dziękuję Sylwii Syrockiej właścicielce restauracji „U Mądzieli”

Ale przede wszystkim dziękuję Marcinowi i Markowi za poświęcony czas i szczegółowe wyjaśnienia.