Archiwa tagu: ApexLegend

Dokąd zmierza E-Sport

Turnieje sportowe, zawody, – nie ważne jakie rangi, zawsze kojarzą się z rywalizacją, bezpośrednią rywalizacją. Największe imprezy sportowe zbierają tysiące ludzi na trybunach i miliony przed kamerami. Widzowie obserwują pojedynki, nie ważne w jakiej formie ale zawsze są to pojedynki bezpośrednie, wszyscy mają mniej więcej takie same warunki startu (poza niektórymi dyscyplinami, gdzie wchodzą w grę zmienne warunki atmosferyczne). Wyniki są oczywiste – LEPSZY ZWYCIĘŻA…Co jednak z E-Sportem (Pominę dyskusję czy E-Sport to nadal sport)? Gdzie ostatnimi laty pieniądze są naprawdę potężne? Nie tylko te z nagród, ale również z gadżetów i całego około gamerskiego środowiska. W gamingu są potężni sponsorzy, którzy wykładają wiele milionów dolarów i świetnie – biznes się kręci.

Świetnie ogląda się turnieje rangi ESL, majory, minory a nawet te mniejsze. Atmosfera na trybunach jest genialna, jednak to nadal są gry, gdzie zawodnicy grają w kontrolowanych warunkach i zwyciężają najlepsi w bezpośrednich pojedynkach.

Jest jednak gatunek, który za pośrednictwem jednego tytułu, zaczął odnosić wielkie sukcesy. To battle royal, gra, która w wielkim skrócie polega na wylądowaniu na ograniczonej mapie, jak najszybszym zdobyciu ekwipunku i wyeliminowaniu przeciwników, lub przetrwaniu do końca bez walki – każdy sposób jest dobry – najważniejsze to pozostanie jako ostatni gracz, bądź ostatnia drużyna.

Trochę historii za Wikipedia.org:

Tryb ten zainspirowany jest japońską powieścią fantastycznonaukową z 1996 roku zatytułowaną Battle Royale oraz jej filmową adaptacją z 2000 roku. W 2013 roku, kiedy powstała modyfikacja DayZ do gry Arma 2, nastąpił wzrost popularności gier z gatunku survival. Jednak brak wyraźnego celu rozgrywki, znudzenie oraz frustracja wśród graczy, którzy dopiero zaczynali rozgrywkę, a więc nie posiadali ekwipunku, ani nie należeli do żadnej grupy graczy (klanu), spowodowała, że Brendan Greene, znany także pod pseudonimem „Playerunknown”, postanowił stworzyć modyfikację battle royal dla gry Arma 2, a następnie w 2015 roku także dla sequelaArma 3. Silnik, na którym działały te strzelanki pierwszoosobowe oraz mechanika rozgrywki obecne w tych grach, nie pozwoliły autorowi modyfikacji na zaimplementowanie wszystkich elementów, które były obecne w jego wizji gry battle royal. Następnie Green rozpoczął pracę jako konsultant w Sony Online Entertainment (obecnie Daybreak Game Company) nad modyfikacją gry H1Z1. Na początku 2016 roku postanowiono podzielić produkcję na dwie niezależne gry: survival Just Survive i battle royal H1Z1. Ponieważ Greene nie miał pełnej kontroli nad projektem, postanowił odejść z pracy. Niedługo potem zaczął pracę w znanym głównie z gier MMO, południowokoreańskim studiu Bluehole, gdzie pracował jako reżyser i projektant gry PlayerUnknown’s Battlegrounds. Greene nazywany jest ojcem gatunku battle royal. Z czasem pojawiły się inne produkcje battle royal to jest: The Culling, Ark: Survival of the Fittest (obecnie część Ark: Survival Evolved) oraz modyfikacja dla gry Rust – Rust: Battle Royale[2]. Tryb ten pojawił się także w grach Fortnite Battle Royale[9], Realm Royale (grze rozgrywającej się w tym samym uniwersum co Paladins), Call of Duty: Black Ops 4, Darwin Project[13], Counter-Strike: Global Offensive oraz Grand Theft Auto Online, czyli wieloosobowym trybie Grand Theft Auto V.”

Tego typu gier jest sporo na rynku, do niedawna najpopularniejsze z nich to: PUBG (PlayerUnknown’s Battlegrounds), H1Z1,Realm Royale, Fortnite GTA Online, Darwin Project i kilka innych mniej popularnych, nawe Counter Strike Global Offensive został wyposażony w ten tryb.

Do niedawna, ponieważ 4 lutego 2019 pojawiła się – zupełnie po cichu, bez reklam, wielkich krzyków gra: Apex Legends, gra w trybie battle royal, która jest swobodną kontynuacją tytułu Titanfall 2. Nie będę rozpisywał się na temat rozgrywki postaci i całej reszty zawartości gry, ponieważ każdy może to sprawdzić, bo gra jest darmowa, tak… darmowa (nie licząc możliwości zakupów w grze, które jednak nie są wymagane i można wydawanie prawdziwej gotówki zupełnie olać).

Fenomen tej gry sprawił, że po dwóch tygodniach od premiery miała ponad 250 milionów użytkowników, o czymś to świadczy.

Świat biznesu zaczął dostrzegać potencjał tej gry i zaczęło się…

Turnieje. Ale jak to? Turnieje bez dedykowanych serwerów, bez bezpośrednich pojedynków między graczami…

No właśnie. Ciekawość tych turniejów polega na tym, że nie ma bezpośrednich starć miedzy zarejestrowanymi w turnieju zawodnikami. Owszem, każdy rozgrywa swoje mecze i wysyła screeny ze statystykami do organizatora. Na podstawie wyników ma naliczane punkty i na tej podstawie dąży do zwycięstwa. Oprócz losowości samej gry dochodzi losowość przeciwników. Może to być dodatkowa nuta niespodzianki podczas rozgrywki, jednak czy na pewno? Czy na pewno gracz nie powinien mieć możliwości dostosowania taktyki po bezpośrednich rywali z tabeli? Przecież biegi średnio i długodystansowe oprócz kondycji zawodników wymagają jeszcze strategii rozgrywki samej konkurencji, co jest słabo możliwe podczas rozgrywek z randomowymi graczami.

Co ciekawe, dostrzegam możliwości naciągania swoich wyników a organizatorzy chyba nie bardzo mają możliwość ich weryfikacji.

Nie wspomnę już o tym, że kibicowanie takiemu turniejowi jako całości jest raczej mało realne, można oczywiście kibicować zawodnikom, którzy udostępniają swoje rozgrywki przez stream, jednak to nie to samo. Na dzień dzisiejszy nie widzę również możliwości zorganizowania turnieju lan, gdzie byliby sędziowie obserwujący rozgrywki – z punktu widzenia organizacyjnego – to raczej mało opłacalne przedsięwzięcie.

Dochodząc do sedna:

Czy to na pewno jeszcze jest rywalizacja e-sportowa?

Może jest to kolejny krok w ewolucji e-sportu?

Czy tylko kolejny krok w celu wyciągnięcia kasy od sponsorów?

Co wy o tym myślicie? – dajcie znać w komentarzu